Oficjalne Forum No3D, wita Cię
Kamiros TorinoUżytkownik RPG
Siedziałaś tak chwilę gdy nagle z zamyślenia wyrwał cię głos Gilgamesha
- Podoba ci się mój ogród? - spytał stojąc koło ławki. Jak on cię podszedł? W ogóle go nie usłyszałaś
Offline
Legat
Kurwa zupełnie jak Posejdon...
- Piękne. Rozmiarem przypominają mi Pola Elizejskie, lecz tyle różnorodności jeszcze nie widziałam. Zdecydowanie najpiekniejszy ogród jaki widziałam - rzekłam z podziwem.
Offline
Kamiros TorinoUżytkownik RPG
Gilgamesh usiadł obok ciebie. Teraz dopiero zobaczyłaś jak był ubrany. Nie miał na sobie zbroi. ani szat które można było by nazwać królewskimi. Miał białe spodnie o szerokich nogawkach i czerwoną kamizelkę, rozpiętą. Jego Symbol Abysi był widoczny... o kurw... sześciopak... widoczny... zrobiło ci się gorąco za kołnierzem. Gilgamesz wystawił dłoń i pojawił się nad nią złoty portal wyglądające jak złote fale na powierzchni wody. Z portalu wyłoniły się dwa złote kubki. W drugiej ręce dostrzegłaś złotą butelkę. Nalał z niej do obu czerwone wino i podał ci jeden kubek.
- śmiało, napij się. Możesz mówić co chcesz i o czym chcesz. Szanuję szczerość - odparł
- co sądzisz o drzewie? - spytał
Ostatnio edytowany przez Kamiros Torino (2020-11-09 10:23:19)
Offline
Legat
- Piękne. Hefajstos próbuje wytworzyć drzewo które umożliwiałoby wytworzenie różnych owoców, każde inne mówiąc iż "NIKT NIE W MULTIVERSUM NIE BĘDZIE TEGO MIAŁ!". Oj biedaczek... nie zdaje sobie sprawy iż takie piękne drzewo właściwie istnieje - rzekłam z uśmiechem.
- W sumie jestem nawet ciekawa jak wszedłeś w jego posiadanie. Od zawsze tu rosło czy sam je zasadziłeś?
Offline
Kamiros TorinoUżytkownik RPG
- Hefajstos czy ktokolwiek inny nigdy nie będzie w stanie stworzyć takiego drzewa. Znaczy może stworzy takie które będzie miało wiele różnych owoców ale nie takie które będzie miało ich właściwie nieskończoność. - rzekł po czym dodał.
- to drzewo zasadziłem z jednej z sadzonek jakie otrzymałem w prezencie od Stwórców. Drzewo Nieskończonego Życia... To drugie które zasadziłem. Pierwsze rośnie w ogrodach pałacowych w Abysji. Zostały mi jeszcze 3 sadzonki. Ale nie znalazłem jeszcze dla nich dobrego miejsca. - odparł
Offline
Legat
Uśmiecham się podle typu Hefajstos bully, lecz po chwili zmieniam mimikę spowrotem na normalną. Biorę wino i zaczynam je popijać dziękując wcześniej.
- Hmm... Pyszne wino - rzekłam rozkoszując się nim.
Offline
Kamiros TorinoUżytkownik RPG
- Sam nadzorowałem jego produkcję. Wykonane z owoców właśnie tego drzewa. - rzekł po czym spojrzał na ciebie. Wasz wzrok się spotkał. Jego oczy czerwone jak to wino... były.. piękne... i przerażające zarazem. Było w nich coś... czego jeszcze nie spotkałaś nigdy. Miałaś wrażenie przez moment że w nich toniesz. Zrobiło ci się jeszcze goręcej za kołnierzem... i... nieco... wilgotno tam niżej.
Offline
Legat
- Tym większa chluba z posiadania takiego drzewa - powiedziałam popijając je. No... na pewno czekolady w tym nie ma. Znaczy... gdyby była, to wystarczyła by sama woń... znając pogłoski o Gilgameshu. Tak czy siak spędzamy razem czas.
Offline
Kamiros TorinoUżytkownik RPG
Siedzieliście tak przez chwilę popijając wino gdy nagle znikąd dosłownie pojawił się przed wami ktoś w pełnej zbroi, czarno-zielonej...
- Mój panie. Wybacz że przeszkadzam - usłyszałaś głos który zjeżył ci włosy. Słyszałaś w nim zło, rządzę mordu... Gilgamesh spojrzał na niego.
- O co chodzi Orionie - Gilgamesh spytał poważnym tonem. Orion... Orion... O CHOLERA ORION! Jeden z 4 tworów Gilgamesha, opisywany jako bezwzględny wojownik który wykonuje każdy rozkaz nie patrząc ile niewinnych istnień straci życie po drodze, morderca, niszczyciel.
Orion bez podnoszenia głowy odparł.
- Xenon… On... Zabił Płomiennego Księcia. - rzekł Orion.
Dostrzegłaś to teraz. Wściekłość na twarzy Gilgamesha. Kielich który trzymał w dłoni zazgrzytał zgnieciony tak bardzo że nie było mowy o naprawie. Orion dosłownie zaczął się zapadać pod ziemię... dosłownie jak wgniatany przez ogromny ciężar. Czułaś to... Gilgamesh był wściekły. Poczułaś falę tej energii... dosłownie wyparła ci powietrze z płuc. W tym momencie Gilgamesh cię przerażał.
Po chwili jednak to uczucie bycia na dnie najgłębszego morza znikło. Widziałaś kilka kropel krwi cieknących spod przyłbicy hełmu Oriona. Gilgamesh wstał.
- Wzmóż ochronę strategicznych lokacji. Gwardia Omega ma wysłać 20 strażników do tego pałacu. I powiadom Artoriasa że jest wezwany na ważne spotkanie - rzekł Gilgamesh poważnym tonem.
- Tak jest - odparł Orion po czym zniknął tak szybko jak się pojawił.
Gilgamesh przemówił do ciebie nie patrząc w twoją stronę.
- Wybacz że musiałaś być świadkiem tego. Zobaczymy się na kolacji. Muszę się tym zająć. - rzekł i sam również zniknął. w miejscu w którym stał zostało jedynie kilka cząstek złotego pyłu który jeszcze przez moment się unosił by również zniknąć.
Offline
Legat
Wstaje by coś powiedzieć lecz szybko się rozpłyneli... no nie mam nic innego do roboty jak pójść i zobaczyć jaki mam pokój. Czy mam własny jednoosobowy, czy nie. Szczerze mówili coś o tym, lecz nie było o tym dokładnie. No cóż... zobaczymy.
Offline
Kamiros TorinoUżytkownik RPG
znalazłaś swój pokój. Czy raczej Salon waszej trójki i 3 sypialnie. Był niedaleko łaźni... i kwater Gilgamesha. No tak... trzyma was blisko. Salon był spory, definitywnie przeznaczony dla więcej niż 3 osób. Potwierdzała to ilość sypialni przylegających do niego. Było ich 5.. ale 2 z nich były zamknięte, widać nie używane. Same sypialnie nie były jakieś bardzo duże. Znaczy i tak większe niż się podziewałaś po sypialniach dla służby. W twojej było łóżko, wystarczająco duże dla 2 osób, stolik przy oknie z krzesłem i komoda na ubrania. Poza tym były 3 półki i dwie skrzynki. Obecnie puste ale widocznie umieszczone na jakiekolwiek inne rzeczy które chciałabyś umieścić. Były również haczyki na ścianach jakby czekające na obrazy.
Offline
Legat
To gites... mogę urządzić tutaj i dodać obrazy mojego ludu... mojego ludu nie Persefony. Może jest piękna, ale kurwa obrazy robi iż zabije nimi każdego samym spojrzeniem... i to są słowa samej Luny jak dostała "zawału. Ta... jak twoja sztuka sprawia iż Pierdolony Stwórca Dostaje ataku... musisz zmienić robotę. Ok... nic nie mam właściwie... a wciąż mam jeszcze jeden Supply Drop do wykorzystania... może poproszę o jakieś pamiątki rodzinne jakie mam... raczej jako oficjalna służąca Gilgamesha zostanę to na jakiś czas. No nic. Idę sprawdzić jakie mam zadania na dziś jak mam.
Offline
Kamiros TorinoUżytkownik RPG
Zadań na dziś nie miałaś. Poza kolacją z Gilgameszem, ale do tego czasu pozostało ci jeszcze ze 3 godziny. Nie widziałaś ani Siduril ani Niny. Było coś cicho, za cicho przez moment. Cisze nagle przerwał odgłos wirującej energii i chrzęst zbroi. Jednej zbroi, dwóch, trzech, pięciu, dziesięciu.. Naliczyłaś dwadzieścia par kroków. Wszystkie maszerujące w szyku. dwie pary zatrzymały się przed drzwiami do pokoju wspólnego w którym byłaś. Kolejne dwie pary kroków ustały w okolicy drzwi do sypialni Gilgamesha.
Offline
Legat
Wychodzę z pomieszczenia i spoglądam na to co się dzieje. Mam mieszane odczucia, lecz staram się zobaczyć co się tam odwala. No... "spokojna" praca chyba przestała być spokojna.
Offline
Kamiros TorinoUżytkownik RPG
Dostrzegłaś kilku strażników w zbrojach płytowych z abynitu, dwóch po obu stronach drzwi do waszych kwater, dwóch po obu stronach drzwi do sypialni Gilgamesha. Każdy z nich na zbroi miał tabard z godłem Ankheran i symbolem tronu Gilgamesha, a w ręku długą pikę z ostrzem w kształcie symbolu Omega. Skojarzyłaś od razu że to Gwardia Omega. Jednostka Abysi która zazwyczaj strzeże tylko i wyłącznie Pałacu Trzynastu w Mieście Abysi.
Offline