Oficjalne Forum No3D, wita Cię
Dla Kamirosa, Rexton dosłownie przybrał postać psa i prowadzi przez pałac a potem przez pole Orchideii (Tak cała jebana polana o wielkości 4 kilometrów była obsiana tymi kwiatami), aż wkońcu doszliście do pałacu. 2 wilczych strażników spojrzało się na niego jak na chorego na umyślę, ale was przepuścilo, aż wkońcu staneliście przed karczmą "Upadek Viraxa"
...
...
Ciekawa nazwa.
-Nie obrażaj mnie... 50 kilometrów...- szukam knajpy. Bo na trzeźwo go nie zniosę.
- cóż... potrafisz wyczuć tawernę z odległości 10 kilometrów więc prowadź - rzekłem i ruszam za nim
-Dobra.. idziemy pić. Nie męcz dronów bo nic nie zawiniły. Później będziemy robilu ułanów- rozglądam się za drzwiami wyjściowymi.
Nagle usłyszeliście z korytarza.
- JAK KTOŚ KURWA TKNIE MOJĄ KOLEKCJE TO BĘDZIECIE MNIE BŁAGALI O ŚMIERĆ!! - tak... to głos Hermesa.
szczerzę mordę
- cóż... jako Abysi stwierdzam że spotkanie 3 sojuszników można nazwać przyjęciem. Więc jedna kolejka Rynkola jest jak najbardziej dozwolona i zalecana - odparłem
- Bar jest w mieście. Alkohol na nas nie działa, więc nie mamy potrzeby go tutaj trzymać - odpowiedział bez namysłu. Ta to zwykły Dron.
- Miasto jest zamieszkały przez normalne istoty, jak chcecie Alkohol, to do miasta. Tutaj mamy tylko Rynkol, ale Hermes zabroniła go wydawać komukolwiek, no chyba iż to jest przyjęcie.
robię facepalma
- to kurwa nie macie baru/tawerny/miejsca gdzie sprzedają alko i można się napić gdzieś bliżej? Prymitywy - rzekłem
- W sąsiednim mieście. Okolo Dwie godzinki spacerkiem - powiedział randomowy Strażnik nr 4423. Wyjrzeliście przez okno, a tam serio widać miasto.
-Skoro namawiasz... wojna w strefie gazy może poczekać. Najpierw pijemy czy trenujemy? W ogóle...- zaczepiam kogokolwiek przechodzącego korytarzem.
-Przepraszam, gdzie znajdziemy kantynę?
- cóż. ruszasz od razu czy jutro z rana? jeżeli nie masz nic przeciwko ruszeniu jutro to chętnie bym sią z tobą napił po kielichu i może potrenował szermierkę chwilę. Moja moc jeszcze nie wróciła a trening pomoże mi "przypomnieć" sobie nieco walki - rzekłem
-Jakiś czas temu... w sumie nie pamiętam kiedy. Ale nie używam za często, staram się żyć tu jako człowiek.- patrzę na niego z wyjebką level ja. Myśl o wyprawie do Iranu cieszy mi michę. Będę potrzebować kałacha... granatów... motocykla... wszystko ogarnę już na miejscu.
Spoglądam na Rextona
- Kiedy kurwa ci się moc obudziła? - spytałem lekko poirytowanym tonem. Rexton wie jak bardzo nie lubię nie mieć swojej mocy.
- W francji obecnie panują niepokoje, graniczące z Wojną domową, więc musisz uważać. Co do Iranu... panują tam wykopaliska które są finansowane przez Phoenix. Możecie wyruszyć teraz, albo jutro. To od was zależy - powiedziała i ruszyła do swojego pokoju.
- Ja muszę się odświerzyć - powiedziała i wyszła.
[Macie czas dla siebie]
Uśmiecham się szeroko słysząc słowo Iran, a w moich oczach można zobaczyć panoramę z Terra Hammer.
-Dobra. Ty jedziesz zwiedzić Luvr, ja się zabawię w partyzantkę. Znaczy... no. Nie obiecuję, że coś tam nie pierdolnie...